Nie bądź lama!

Ty, tak ty, kimkolwiek jesteś i na ten blog zawitałeś!
Być może, coś źle kliknąłeś, być może Ci się nie chce...,
Ale zostaw komentarz, to uraduje me serce
Wasze komentarze motywują nas do działania i pomagają! Więc daj komka, nie bądź lama!

sobota, 12 grudnia 2015

Ważne Chwile Relaksu

Dom, szkoła, dom, szkoła, dom, sen, dom, szkoła... Ktoś zna ten schemat? Jest też opcja z pracą, ale nie o to mi chodzi. Patrząc na to wszystko można zauważyć, że tak naprawdę NASZ czas, nie jest naszym czasem. Czasem mam wrażenie, że myśmy go tylko pożyczamy od tego co nas otacza. Od zadań domowych, od komputera, od pracy... Nic własnego. Nasz czas nie jest nasz. Żyjemy zabiegani, gubimy siebie i to co ważne dla NAS, w stercie obowiązków, żmudnych prac i problemowi podołania wymaganiom jakie inni narzucili nam. Tak żyjemy. Najpierw budzimy się, pędzimy do szkoły albo do pracy. W szkole uczymy się, pracujemy, ogólnie jesteśmy nią pochłonięci (nie tyle samą szkołą, co życiem towarzyskim). Rozmawiasz, biegasz, śmiejesz się itp. Potem wracasz, co poniektórzy dalej mają głowę w szkole, robią zadania, przepisują, uczą się, bo trza zdać na jaką przyzwoitą ocenę. Inni to zlewają, idą gdzieś na miasto, do galerii, do kina, ogólnie sterta przyjemności. Moja mama twierdzi, że galerie handlowe wysysają z ludzi energię i się nie myli. Wracasz do domu, siadasz do kompa i od razu albo FB albo instagram, albo blogger ;), albo LOL, albo Wiedźmin, opcji jest wiele...

Cały czas coś robimy. Ale nie serio, my cały czas coś robimy. W dzisiejszych czasach istnieje parcie, aby robić COŚ. To co robisz może być w danym momencie kompletnie nieefektywne, ale ważne żebyś robił COŚ. Nawet jeśli to jest naparzanie w LOL-a 24/7. Oj wiem, starzy będą się czepiać, ale nie oto chodzi. I tu nie chodzi o to, że granie na komputerze jest złe. Tu chodzi o... Czas. My go nie mamy. To jest czas komputera, nie twój czas. To jest czas szkoły, nie twój czas. To jest czas książki, nie twój czas. Ludzie dzielą wszystko po to, by zostało im więcej czasu. Tworzą plan dnia, nastawiają budziki, cały czas się spieszą, po to by ZDĄŻYĆ NA CZAS. Tylko gdzie ten czas jest? Ty śpieszysz do czegoś, po coś, biegniesz za czasem, a biegnąc za nim, bezpowrotnie go tracisz. I już.

Spróbuj tak. Odłóż wszystko. Wszystko. Nawet komputer, książkę, laptopa, szminkę, wszystko. Wyjdź i idź ulicą. Pójdź do lasu, parku, najlepiej gdzieś gdzie jest zielono. Nie myśl o niczym. Po prostu ciesz się spacerem, patrz na ludzi przechodzących obok ciebie, szukaj ładnych kwiatów, myśl o tym co widzisz. O tym co przyjemne. Jak już dojdziesz do wybranego miejsca, usiądź, albo najlepiej połóż się  na trawię. Wygodnie, prawda? Spróbuj nie robić nic. Po prostu leż, nie myśl o niczym ważnym, o tym, że masz wrzucić jeszcze kilka fotek na Instagrama, że chłopak do ciebie na FB napisał, że masz kilka nieodebranych snapów. Najlepiej komórek zostaw w domu, może być zbyt dużą pokusą. Połóż się i leż. Popatrz na niebo, popatrz na chmury. Jak nie ma słońca, to popatrz na drzewa. jak leje deszcz, parapet w domu, też może się nadawać do wykonania tego ćwiczenia. W sumie to nawet nie jest ćwiczenie, to przyjemne doświadczenie odzyskiwania czasu. I jak? Lepiej? Przestań biec i uważaj, bo jeszcze dostaniesz zadyszki.


piątek, 4 grudnia 2015

Melancholia

Dygresja

Melancholia... znacie to? uczucie?
 W języku potocznym to zasmucenie związane ze wspomnieniami, stan lekkiego przygnębienia.
W dawnym języku medycznym stosowano ten termin na określenie schorzenia psychicznego, które obecnie znane jest jako depresja.
W literaturze pięknej występuje również pojęcie melancholijny oznaczające stan permanentnego smutku, nostalgii.

A teraz koniec tego faszerowania się wikipedią. Czuliście się kiedyś tak, że wydawałoby się, że łzy nigdy nie przestaną płynąć?  Było Wam tak smutno, bez jakiegoś konkretnego powodu? Czuliście się winni, albo faktycznie zawiniliście? To straszne uczucie, kiedy wątpimy w siebie, cały świat staje się szary, a nasz życie... dzieje się tak jakby w odległości.

Według psychologów jest to jednoznaczne z depresją. Ja jednak, nie jestem tego taka pewna. I właśnie, teraz muszę uważać, żeby nie zacząć pisać o cięciu się itp.
Też czasami macie dość wszystkiego? Chcecie tylko znaleźć się w łóżku lub w ramionach przyjaciela?  Macie nawet dość ukochanej piosenki?

Ostatnio tak miałam. Biedna Burza musiała wysłuchiwać moich jęków... KOCHANA BURZA. Choć w sumie, pomimo tego że jest kochana chyba nie powinnam do niej wtedy przychodzić. Mam to do siebie, że mam skłonności do ranienia ludzi gdy jestem nie w humorze. A podczas bólu głowy go zawsze mi brakuje.Jednak katar, gorączka i złe samo poczucie mogą się czasem przyczynić do przypływu weny twórczej... Chyba, że stan nie pozwala pisać. Wtedy zaczyna się prawdziwa katastrofa.

Często przekładam moje aktualne samopoczucie na zachowanie bohaterów w książce. Nawet jeśli nie ma to żadnego sensu. Zmieniam wtedy poprzednią część, zamiast po prostu dać sobie spokój. Moja książka jest więc jednym wielkim natłokiem moich uczuć i emocji. Ale spokojnie nie piszę o swoim nudnym (czasami) życiu.

Czasami zdarza mi się wyolbrzymiać, ale jak to się mówi "licencja poetica".

Istnieje w nas potrzeba,
Niepotrzebna- cierpienia.
Jedni cierpią, inni,
Myślą, że cierpieć powinni.