Nie bądź lama!

Ty, tak ty, kimkolwiek jesteś i na ten blog zawitałeś!
Być może, coś źle kliknąłeś, być może Ci się nie chce...,
Ale zostaw komentarz, to uraduje me serce
Wasze komentarze motywują nas do działania i pomagają! Więc daj komka, nie bądź lama!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2016

Czy wspominałam, że cię kocham- Estelle Maskame


To miały być dla Eden normalne wakacje, tylko, że spędzone razem z nową rodziną jej ojca. Jej rodzice rozwiedli się kilka lat temu, ale dopiero teraz  dziewczyna dostała jakąkolwiek informacje od ojca.
Teraz ma pojechać z Portland do Santa Monica w Kalifornii. Cała rodzina wydaje się być całkiem miła, nie licząc sarkastycznego i zbuntowanego Tyler'a Bruce. Dziewczyna nie zamierza przejmować się zaczepkami, a raczej całkowitym lekceważeniem ze strony chłopaka. Nie jest to jednak zbyt łatwe.
Doskonale wie, że nie powinna się nim interesować. Tyler ma się jej kojarzyć z alkoholem, trawką, jednym słowem z "dupkiem". Nie da się jednak spędzić całego lata w towarzystwie ojca lub jej drugiego dwunastoletniego brata. Tyler i jego paczka biorą więc Eden pod swoje skrzydła i jest tak jak się tego spodziewała, pozwalają jej doświadczać zupełnie nowych dla niej przeżyć- imprez, plażowania...i łamania zasad.
Dziewczyna, im bardziej go poznaje, tym bardziej jest zafascynowana jego życiem. Nie może sobie jednak pozwolić, żeby fascynacja zmieniła się w bardziej intymny sposób. W końcu to jej przyrodni brat!
Z czasem dziewczyna odkrywa co kryje się za beztroską i nie zbyt rozsądną postacią chłopaka. A to prowadzi do jeszcze większej fascynacji, zrozumienia ale też do rozczarowania i bólu. A żeby nie było zbyt sielankowo, okazuje się, że Tyler ma dziewczynę. Coś jest jednak nie tak, skoro mówi, że kocha Eden, ale nie może zerwać z Tiffany...

 Nie lubię książek o miłości, są one naprawdę przereklamowane. Tutaj jednak, choć miłość jest tutaj wątkiem głównym, nie przeszkadzało mi to. Jest tu też dużo zwrotów akcji, tak że nie miałam pojęcia, jak się skończy książka. Po przeczytaniu każdej kolejnej strony myślałam sobie: "a, no to pewnie skończy się tak...", ale za chwilę nie byłam już tego taka pewna.


Jest to idealna historia o miłości, dla osób które nie lubią romansów.
Idealne przedstawienie ciężkich problemów, i nie do końca beztroskiego życia, dla osób które nic chcą dołować się przy czytaniu książki.
Idealna książka o nieidealnym życiu.




środa, 2 marca 2016

Wyścig śmierci "Jest pierwszy dzień listopada, więc dzisiaj ktoś umrze."

Hejo tu Hope. Miałam dzisiaj na dziewiątą w szkole więc trochę sobie poczytałam. Książkę, którą od przyjaciółki dostałam już... ze trzy lata temu? Ale jakoś nie mogłam się zabrać za czytanie. "Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater. Nazwisko znane pewnie fanom "Drżenia", jednak Wyścig jest czymś zupełnie innym.

Książki jeszcze nie skończyłam, ale jestem tak zaaferowana, (czytałam prawie cały dzień, w tym na chemii)  że już teraz coś- nie coś Wam o niej napiszę.

Każdego roku na wyspie Thisby odbywa się  Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich rumakach, szalenie niebezpiecznych muszą zrobić wszystko żeby dostać się do mety.
Jednak dla niektórych nie jest to tylko walka o wygraną, i przeżycie. Dla Kate "Puck" jest to walka  o szansę na lepsze życie codzienne. Bo po tym jak umarli jej rodziców, a jej starszy brat uciekł kilka dni przed konkursem jeźdźców, musi zadbać o to by nie stracić też domu i schronienia dla młodszego brata.

Sean Kendrick zwyciężył w zawadach już kilka razy. Teraz musi wystartować raz jeszcze by zatrzymać swojego kochanego rumaka i zapewnić sobie przyszłość.

Zwycięzca może być tylko jeden.


Czytam, pochłaniam teraz książkę i cały czas doszukuję się w niej wątku miłosnego. I to właśnie jest niezwykłe w tej książce, bo na razie nic nie wskazuje na to, że taki się pojawi. A główni bohaterowie rozmawiali ze sobą tylko raz przez 254 strony! I choć oprócz pasji do koni nie łączy ich nic więcej,  a on chyba nawet nie zna jej imienia, książka uzależnia.

Nie wiem sama czego się spodziewać. Czy ktoś zginie? W końcu to Wyścig Śmierci. Czy Puck poukłada sobie życie? Czy wróci do domu jej brat? Czy Sean zatrzyma swojego ukochanego konia? Czy on i dziewczyna poznają się bliżej? I w końcu- kto wygra? Nie wiem jeszcze jak się kończy, ale bez wątpienia wiem jedno- warto.
"JEST PIERWSZY DZIEŃ LISTOPADA,  WIĘC DZISIAJ KTOŚ UMRZE"



czwartek, 11 lutego 2016

Wybrani- C.J Daugherty

Oj już dawno obiecałam, ale totalnie o tym zapomniałam. Przepraszam. Ale teraz już jest RECENZJA WYBRANYCH- C.J Daugherty.

To zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek.  Jak już pisałam autorka była tej jesieni na Targach Książek w Krakowie, niestety nie udało mi się zdobyć autografu (smutam) ale za to stałam z nią twarzą w twarz, kiedy szła na scenę, przygotowując się do wywiadu z czytelnikami. Niewiarygodne uczucie.

... Ja tu bla bla bla, ale przejdźmy do Książek.

"Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?
Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?"






Choć bez wątpienia chłopaki są w życiu Allie ważną częścią, nie jest ona najważniejsza. A może jest, ale dziewczyna nie może sobie na to pozwolić? 

Komu można zaufać, gdy wszyscy wkoło  kłamią?
Jak stać się odważnym i silnym, a czy miłość i pokrewieństwo to to samo?

Niezwykłe w tej książce jest to, że pokazała mi, że nie należy się poddawać, choć o tej kwestii mało jest w książce. Że należy w siebie wierzyć, i że każdy ma prawo do popełniania błędów.  Pokazuje jak bardzo niszczy chciwość, i jak dużo daje wytrwałość. Bo choć sytuacja Allie była na początku totalnie beznadziejna, powoli widzimy jak z buntowniczki staje się ona przyjaciółką, dziewczyną, na którą się patrzy i już się wie, że można jej ufać.

Wiele jest postaci, przy których myślę sobie "chciałabym taka być", ale przy Allie czuję to o wiele bardziej. I sądzę, że wbrew przeciwnością chciałabym nią być.


Wciągająca do ostatniego słowa, zaskakująca i romantyczna. Cudowna. BARDZO PRZEPRASZAM ZA SŁABĄ JAKOŚĆ... choć jak to się mówi "nie oceniaj książki po okładce" Musiałam, po prostu musiałam wstawić swoje zdjęcie z tą książką. :)



- Hope.

wtorek, 24 listopada 2015

Zakochana w śmierci czyli "Plaga samobójców"

"Plaga samobójców"
Suzanne Young

    
 "Od pewnego czasu w  USA śmiertelnie żniwo zbiera podstępna choroba. Zarażane nastolatki nie umieją walczyć z narastającym przygnębieniem i poczuciem bezsensu, które popychają ich do ostatecznego kroku; samobójstwa"

Rzeczywistość w którym słowo: "Smutek" i "depresja" są zakazane. Program mający na celu ochraniać przed targnięciem na swoje życie prowadzi,... właśnie do tego.

Udawanie perfekcji i nie okazywanie uczuć? To trudniejsze niż się zdaje. Sloane jest silna, wierzy w to i wierzy w to również jej chłopak- James. Starają się śmiać, wygłupiać i bawić się oraz uczyć się pływać razem z bratem Sloane.
Jednak jak długo można wytrzymać widząc, że jest nas coraz mniej? Że przyjaciele zabijają się, inni trafiają do Programu. Potem wracają, inni, zmienieni... bez wspomnień. 
Brat Sloane nie wytrzymał, choć istnieją również wersje, że po prostu się utopił. Sloane i Jamesa dopada depresja, a wraz z nią, to co nieuniknione- Program.

Nie odchodzą razem. James, choć pozornie silniejszy odchodzi pierwszy. Odchodzą jego wspomnienia. Następna jest Sloane. 
Czy da się zachować wspomnienia? Czy przy drastycznej terapii istnieje na to jakiś sposób? Czy James i Sloane jeszcze kiedykolwiek się spotkają? 


Zakochałam się!! I tak, wiem piszę to przy każdej recenzji ale... taka prawda.  Płakałam, wrzeszczałam.  Jeśli ktoś uważa, że dobra książka powinna wzbudzać w nas emocje. To "Plaga samobójców" jest czymś o wiele więcej...

Może i nie stało tak się nigdy naprawdę, ale wierzę, że kiedyś bardzo prawdopodobne jest, że tak się właśnie stanie, Niezwykle smutna i ujmująco prawdziwa.- Hope,



niedziela, 15 listopada 2015

"Mara Dyer- Tajemnica", "Przemiana" i "Zemsta"

Jest to trylogia o niezwykłym życiu Mary. Nie jest to fantasy, choć zawiera fragmenty irracjonalne. Nie jest to też horror, ale czytając bałam się bardziej niż przy innych książkach tego typu. Nie jest to również mdłe romansidło, choć niewątpliwie wątek miłosny ubarwia tę niesamowitą historię, zwykłej nastolatki..

Po tragicznym wypadku Mara traci pamięć i zaczyna widzieć śmierć innych ludzi na chwilę przed jej nastąpieniem. Od tej chwili nic nie jest zwyczajne... Kim tak naprawdę jest Mara?

"Gdy niemożliwe staje się rzeczywistością...
 Po tragicznych zdarzeniach z przeszłości Mara Dyer robi wszystko aby powrócić do normalnego życia. Lekarze, nauczyciele, rodzina- niemal wszyscy są przekonani, że powtarzające się wizje to jedynie efekt traumy, jaką Mara przeżyła w ruinach zakładu psychiatrycznego. Z czasem ona sama również przestaje sobie ufać- ale przeszłość wciąż o sobie przypomina... Nieustannie towarzyszy jej przeczucie, że ktoś śledzi każdy jej krok- i, że nie odejdzie, dopóki nie dokona upragnionej zemsty. Tylko Noah zdaje się wierzyć, że tajemnicze wydarzenia to nie wina jego ukochanej..."

Nigdy jeszcze nie przeczytałam jednej trylogii w jeden dzień! No, jak widać to już przeszłość. Nie jest to książka w której da się przewinąć jedną stronę bez jej czytania. Bo wtedy stracimy tak dużo, że nie odnajdziemy się na następnej stronie, stracimy wątek. Czytałam, chłonęłam każde słowo. Nie jest to też książka w której możemy przewidzieć cokolwiek, co stanie się za chwilę. Zwroty akcji i niespodzianki znajdują się na każdej stronie.

Książka niewiarygodnie gra na emocjach,  to chyba jest najważniejsze. Jednak treść daje też dużo do przemyślenia. Nie wiem jak powinnam określić emocje z nią związane. NIEZWYKŁA, NIESAMOWITA, NIEMOŻLIWA, NIEWIARYGODNA, INNA.
- Hope. :)




PS: "Naprawdę nie nazywam się Mara Dyer, ale mój prawnik powiedział, że muszę się na coś zdecydować..."

czwartek, 5 listopada 2015

"Chciałem, żebyś była sobą" czyli "Hopeless" Collen Hoover

Hejka tu Hope. Zdradzę Wam znaczenie mojego pseudonimu, oczywiście nie chodzi tylko o tłumaczenie.
Nareszcie, nawet nie wiedziałam, że na napisanie recenzji też trzeba mieć wenę... Ale teraz jest, a więc zaczynam...

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
 To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia

 Sky jest normalną nastolatką, z wyjątkiem tego, że jej przyrodnia mama ma bzika na punkcie "nowoczesnych  gadżetów" . Dziewczyna nie ma w domu ani telewizora ani nawet komórki.  Jedynym jej kontaktem ze światek jest jej przyjaciółka, Six  (a tak naprawdę Seven). Razem z nią Sky często spędza wieczory razem z chłopakami i lodami. 
Dziewczyna nie należy do spokojnych nastolatek, "zalicza" każdego chłopaka, który wpadnie jej w oko. Jednak ma do tego swoje powody,  które trzyma w głębokiej tajemnicy... Pewnego dnia, podczas biegania Sky wpada na chłopaka z napisem"Hopeless" wytatuowanym na ramieniu. Na pytanie co oznacza, chłopak odpowiada, że jest on na pamiątkę osób, które zawiódł. Z czasem pojawienia się Holdera, chłopaka, który wierzy, że jest silna, ale jednocześnie boi się, że ją skrzywdzi, w Sky odżywają wspomnienia...

Niesamowita, poruszająca historia o nastolatkach, którzy muszą sobie radzić z problemami, dlatego, że życie okazało się być trudniejsze. Książka o dojrzewaniu, o zrozumieniu, bólu i miłości. O tym jak trudno jest zapomnieć o ranach, nawet jeśli się tego chce.  Zdecydowanie najlepsza książka jaką kiedykolwiek czytałam i przeczytam...


"Jak daleko możesz uciec od siebie, żeby pokonać niewyobrażalny ból? Jak wiele musisz zapomnieć, żeby móc dalej żyć – tylko dlatego, że życie okazało się trudniejsze, niż powinno być?"


Książka pokazuje życie w pewnej krasie, nie jest to historia o kopciuszku i księciu. Jednak nawet w "Beznadziejnej" sytuacji nie można się załamać, próbować żyć, pokazać, że jest się silniejszym od siebie. A także to, że nawet w tonie łez znajdzie się miejsce na trzy uśmiechy...


"- Zakochiwać się. Szukałeś słowa mocniejszego od "lubić", ale słabszego od kochać. Oto ono.(...)
  - Zakochuję się w tobie, Sky- szepcze tuż przy moich ustach.- Strasznie się zakochuję."


środa, 4 listopada 2015

"Wojownicy. Ucieczka w dzicz" Erin Hunter - Recenzja Burzy

Tytuł: "Wojownicy. Ucieczka w dzicz"
Autorka: Erin Hunter
Ilość str.: ok. 320
Wydawnictwo: Nowa Baśń
Gatunek: młodzieżowe/fantasy
Ocena: 9,5/10


Koty w naszej kulturze  były niepodzielnie związane z sekretami i magią, zawsze otaczała je magia mistycyzmu. Nawet w niektórych wierzeniach koty były uznawane za jedyne zwierzęta zdolne widzieć duchy. Zawsze otaczała je aura mistycyzmu, stanowiły symbol niezależności i dumy. Rdzawy, domowy kocur, mieszkający w domu Dwunogich nie jest zbyt świadom tego "dziedzictwa". Pije wodę z miski, je suchą karmę i całe dnie wylegiwuje się na słońcu. Mimo to, w głębi serca, czuje wewnętrzną potrzebę innego życia. Wszystko się zmienia, gdy postanawia zapuścić się na tereny lasu, miejsca gdzie domowe koty nie chadzają. Nawet nie ma pojęcia jak ta decyzja wpłynie na jego życie.

"(...) ale tu, na dole, gdzie przemawiają duchy Klanu Gwiazdy, kot potrzebuje siły innego rodzaju."

Tekst z tyłu książki:
Od wieków cztery klany wojowniczych kotów dzieliły las według praw ustanowionych przez przodków. Jednak jeden z nich odrzucił odwieczny porządek, stwarzając zagrożenie dla pozostałych.

Bezwzględne koty z Klanu Cienia otaczają siedlisko walecznych, choć mniej licznych kotów z Klanu Pioruna. Błękitna Gwiazda, ich przywódczyni, i jej dumni wojownicy – Lwie Serce i Tygrysi Pazur – nie poddadzą się bez walki, zdecydowani bronić za wszelką cenę swoich pobratymców i młodych.

Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, w lesie pojawia się zwyczajny, domowy kot, o którym mówiło proroctwo i który odmieni losy tych ziem.

"W każdym obecnie żyjącym kocie pozostały ślady wszystkich wielkich kotów. Nie bylibyśmy nocnymi myśliwymi bez naszych przodków z Klanu Tygrysa, a nasza miłość do ciepła słońca pochodzi od Klanu Lwa."

Na pierwszy rzut oka, książka nie wyglądała na fenomen. Historyjka o kotach raczej dla młodszych czytelników, nic niesamowitego. Sama nie wiem co zachęciło mnie do kupienia tej książki na Targach. Ale wzięłam. Umieściłam ją na końcu listy. Otworzyłam ją podczas drugiej lekcji w szkole, gdyż przewidziałam, że poprzednią skończę w szkole i wzięłam na zapas ;). Tego samego dnia przewróciłam jej ostatnią stronę. Książka wciąga, dzięki niej wkroczysz w zupełnie nowy, inny świat, w którym rządzi odwieczny Kodeks Wojownika. Wejdź do rzeczywistości, gdzie cztery Kocie Klany: Klan Cienia, Klan Pioruna, Klan Wiatru oraz Klan Rzeki dzielą pomiędzy siebie las i rywalizują o pożywienie oraz tereny łowieckie. Siedziałam jak na szpilkach, umierając z nerwów, podczas gdy nauczyciel tłumaczył zasadę wypiętrzania się gór. Dosłownie jednym tchem połknęłam przygody Rdzawego i jego przyjaciół, z uwagą śledząc jego poczynania. Tej książki się nie czyta, ją się połyka. Wiem, że rozpływam się nad jej wspaniałością, ale prawdą jest, że ta książka to istny fenomen!!! Wiadomo mi, że w Ameryce jest wiele tomów "Wojowników", jednak na polski przetłumaczono jedynie dwie z nich. 

Plusy książki:
Wartka akcja, tętniąca życiem fabuła oraz pełnokrwiste postacie. Erin Hunter skonstruowała świat, który żyje. Trzeba przyznać, że pisarka podjęła się trudnego zadania, tematyka zdecydowanie nie jest tematyką literatury dla większych czytelników. Przecież, to o kotkach, nic poważnego... Nie ma bardziej mylnego podejścia, choć sama podobnie patrzyłam na tą książkę. Ot, jakaś powiastka dla młodszego pokolenia, lekka lekturka dla przyjemności. Na szczęście pani Hunter szybko dała mi w twarz i pokazała na czym opiera się ta niesamowita książka. Wbrew pozorom zaostrzający się konflikt pomiędzy Klanami napędza koło fabuły niczym pedały koła od roweru. Widać też jak dużo pani Erin wie o kotach. Świetnie opisuje ich polowania, zwyczaje, nastroje i reakcje. Słowem, jakbym czytała coś co napisał kot.

Minusy książki:
Piszę to z wielkim żalem, jednak na zbroi pani Hunter pojawiła się drobna rysa. Nie znam jeszcze całej historii, (II tom ma wyjść w Listopadzie! Jej!) ale zdecydowanie nie spodobało mi się urwanie jednego z wątków. Pojawił się on na początku książki, trwał przez kilka kartek, a potem nagle znikną. Nie wyglądało to bynajmniej na celowy zabieg, a raczej na kiepską pamięć autorki... Jednak wątek ten nie ma wielkiego wpływu na fabułę, był po prostu taką solą w oku, o której jednak szybko zapomniałam, w miarę jak historia szła naprzód. 

Podsumowując:
Świat Rdzawego jest światem magii, dzikiej przyrody i przygody, której w tych czasach człowiekowi tak bardzo brakuje. Przeczytasz dosłownie na wydechu, polecam.

Cztery Klany, Jedno Przeznaczenie.













wtorek, 27 października 2015

"Starter" - Recenzje Burzy

Burza

Tytuł: "Starter"
Autorka: Lissa Price
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: ok. 400
Ocena: 9/10

"Groźne jastrzębie polują na gołębie"

Książkę spokojnie można spokojnie nazwać epicką. Szczerze raczej nie gustuje w literaturze post apokaliptycznej, jednak ta książka mnie wciągnęła. Przedstawia ona świat po wojnie bakteriologicznej, w którym nie ma ludzi pomiędzy 16, a 60 rokiem życia. Nastolatkowie, pozbawieni opiekunów i jakichkolwiek praw są zamykani w specjalistycznych ośrodkach lub żyją jako dzicy  lokatorzy w opuszczonych budynkach, a dorośli, obrzydliwie bogaci Enderzy żyją w przepychu, żyjąc niesamowicie długo dzięki nowoczesnej medycynie. Ciekawe życie, nieprawdaż? Wśród takich reali od roku przyszło żyć szesnastoletniej Callie, która żyje na ulicy wraz ze swym młodszym bratem Trevorem i przyjacielem Michaelem na zgliszczach Beverly Hills. Cóż, w książce ich relacje wydają się być zawiłe, na początku wyglądają jak para bliskich przyjaciół, jednak potem autorka pokazuje czytelnikowi, że może łączyć ich coś więcej. Wracając, Callie próbuje dotrwać do 18, nie dając się złapać brutalnej policji oraz w jakiś sposób zastąpić rodziców swojemu ciężko choremu bratu. By zdobyć pieniądze zwraca się do firmy "Prime Destinations". Firma ta, niezbyt zgodna z prawem, jest wypożyczalnią ciał, dla bogatych Enderów. Całą korporacją dowodzi tajemniczy Stary Człowiek, którego twarzy nikt nigdy nie widział. Brzmi przerażająco? Neurochip wszczepiony do mózgu pozwala zamieszkać obcej osobie w tobie, dosłownie wejść w twoje ciało, wypożyczając je na kilka dni, tygodni, czasami nawet na kilka miesięcy. Callie, mimo ogromnych obaw, potrzebuje pieniędzy i zgadza się na wynajem swojego ciała. Jednak dalej dzieją się rzeczy, których nikt nie był w stanie przewidzieć. Dziewczyna nagle staje przed sytuacją prawdopodobnie bez wyjścia i zadaniem powstrzymania spisku, który może zagrozić życiu wielu nieletnich, podczas gdy ona chce tylko chronić swojego brata.

"Nie mam broni. Tata mocno by się zdenerwował. Ale o niczym się nie dowie. Jest w grobie."

Od tej książki spotkało mnie pozytywne zaskoczenie. Rzadko czytam tego typu literaturę, gustuję bardziej w świecie fantasy. Kupiłam ją na spółkę z Eoną, gdy w moje urodziny wbiłyśmy razem do Empiku (przy okazji podziękowania dla pana kasjera i jego poczucie humoru!). Była po promocji i szkoda było nie kupić... Oczywiście Eona musiała zabrać ją pierwsza, więc czekałam dobre pół roku, zanim mogłam wskoczyć w postapokaliptyczną rzeczywistość "Startera". Książka wciąga od pierwszej strony, pochłania, pożera. Bohaterka przypadła mi do gustu swoją zaradnością i wielką miłością do brata. Z Callie zaprzyjaźniłam się od razu, była niezwykle realna. Nic tylko pogratulować pani Price dobrego kunsztu. Pozostałe postacie także były pełnokrwiste, szczególnie przypadła mi do gustu postać Blake'a. Widać, że pisarka wie co robi, pani Price z łatwością przeprowadza czytelnika przez wszystkie strony tej historii w tempie błyskawicznym. Jednak nie myślcie sobie, że to wszystko toczy się spokojnie, zdarzało mi się przeczytać kilka razy ten sam fragment by uwierzyć, że to co jest napisane na poprzedniej stronie jest prawdą. Książka zaskakuje, wciąga i jeśli chcesz ją przeczytać, daj znać nauczycielce lub szefowi, że jutro nie przyjdziesz do pracy. Polecam.

Czy to paskudne z mojej strony cieszyć się, że tu jesteś ? - spytała - Bo się cieszę. Myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę, a teraz mam cię tutaj. Przyjaciółkę.