Książki jeszcze nie skończyłam, ale jestem tak zaaferowana, (czytałam prawie cały dzień, w tym na chemii) że już teraz coś- nie coś Wam o niej napiszę.
Każdego roku na wyspie Thisby odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich rumakach, szalenie niebezpiecznych muszą zrobić wszystko żeby dostać się do mety.
Jednak dla niektórych nie jest to tylko walka o wygraną, i przeżycie. Dla Kate "Puck" jest to walka o szansę na lepsze życie codzienne. Bo po tym jak umarli jej rodziców, a jej starszy brat uciekł kilka dni przed konkursem jeźdźców, musi zadbać o to by nie stracić też domu i schronienia dla młodszego brata.
Sean Kendrick zwyciężył w zawadach już kilka razy. Teraz musi wystartować raz jeszcze by zatrzymać swojego kochanego rumaka i zapewnić sobie przyszłość.
Zwycięzca może być tylko jeden.
Czytam, pochłaniam teraz książkę i cały czas doszukuję się w niej wątku miłosnego. I to właśnie jest niezwykłe w tej książce, bo na razie nic nie wskazuje na to, że taki się pojawi. A główni bohaterowie rozmawiali ze sobą tylko raz przez 254 strony! I choć oprócz pasji do koni nie łączy ich nic więcej, a on chyba nawet nie zna jej imienia, książka uzależnia.
Nie wiem sama czego się spodziewać. Czy ktoś zginie? W końcu to Wyścig Śmierci. Czy Puck poukłada sobie życie? Czy wróci do domu jej brat? Czy Sean zatrzyma swojego ukochanego konia? Czy on i dziewczyna poznają się bliżej? I w końcu- kto wygra? Nie wiem jeszcze jak się kończy, ale bez wątpienia wiem jedno- warto.
"JEST PIERWSZY DZIEŃ LISTOPADA, WIĘC DZISIAJ KTOŚ UMRZE"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz