Oj już dawno obiecałam, ale totalnie o tym zapomniałam. Przepraszam. Ale teraz już jest RECENZJA WYBRANYCH- C.J Daugherty.
To zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek. Jak już pisałam autorka była tej jesieni na Targach Książek w Krakowie, niestety nie udało mi się zdobyć autografu (smutam) ale za to stałam z nią twarzą w twarz, kiedy szła na scenę, przygotowując się do wywiadu z czytelnikami. Niewiarygodne uczucie.
... Ja tu bla bla bla, ale przejdźmy do Książek.
"Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została
aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o
wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria
nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie
to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z
uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia
Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie
przystojny Sylvain? A może outsider Carter?
Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?"
Choć bez wątpienia chłopaki są w życiu Allie ważną częścią, nie jest ona najważniejsza. A może jest, ale dziewczyna nie może sobie na to pozwolić?
Komu można zaufać, gdy wszyscy wkoło kłamią?
Jak stać się odważnym i silnym, a czy miłość i pokrewieństwo to to samo?
Niezwykłe w tej książce jest to, że pokazała mi, że nie należy się poddawać, choć o tej kwestii mało jest w książce. Że należy w siebie wierzyć, i że każdy ma prawo do popełniania błędów. Pokazuje jak bardzo niszczy chciwość, i jak dużo daje wytrwałość. Bo choć sytuacja Allie była na początku totalnie beznadziejna, powoli widzimy jak z buntowniczki staje się ona przyjaciółką, dziewczyną, na którą się patrzy i już się wie, że można jej ufać.
Wiele jest postaci, przy których myślę sobie "chciałabym taka być", ale przy Allie czuję to o wiele bardziej. I sądzę, że wbrew przeciwnością chciałabym nią być.
Wciągająca do ostatniego słowa, zaskakująca i romantyczna. Cudowna. BARDZO PRZEPRASZAM ZA SŁABĄ JAKOŚĆ... choć jak to się mówi "nie oceniaj książki po okładce" Musiałam, po prostu musiałam wstawić swoje zdjęcie z tą książką. :)
- Hope.
Blog trzech śmiałych dziewczyn o marzeniach, ich życiu, tym co im siedzi w głowie i co przelewają na papier!
czwartek, 11 lutego 2016
niedziela, 7 lutego 2016
"Wszyscy kłamią" Co się kryje za fiolką vicodinu? Czyli Doktor House.
Mój dzisiejszy post będzie dotyczyć mojego mistrza ciętej riposty, chyba najbardziej znanego diagnosty. Poznajmy doktora House'a. Zakochałam się w postaci, jeszcze bardziej niż w serialu. Sądzę, że ten niezwykły, lubiany... powiedzmy to w prost... narkoman, zasługuje na jego umiłowaną analizę...
Ci którzy mnie znają uważają mnie za drania i dupka, ci którzy nie, widzą kalekę, i za takiego mnie uważają.
Dr House, faktycznie dla przypadkowych przechodniów, osób w autobusie jest po prostu facetem o lasce. No chyba, że w autobusie jedzie jego znajomy, Amber lub jakiś inny podległ mu lekarz.
Ci którzy mają to szczęście, albo i nie, że zostają pacjentami Gregorego z początku widzą (o ile w ogóle go zobaczą)... no znowu kalekę. Po jakimś czasie pod wpływem jego szalonych badań, i często absurdalnych diagnoz, zaczynają go uważać za nie- człowieka, szaleńca. No bo kto prosi pacjenta, żeby wstrzyknął sobie truciznę do żył? Albo łyka przy chorym już piątą tabletkę vicodinu? Niektórzy uważają go nawet za beznadziejnego lekarza. Nie współczuje chorym, uważa ich za obiekt badań. Śmieje się z nich, jest często okrutny nie tylko w słowach.
Są jednak osoby, które go znają, albo przynajmniej im się tak wydaje.Wciąż mają nadzieję, że "da się go naprawić", Sami nie potrafią się zdecydować, czy dr. House jest dobry, czy jest w nim coś z człowieka. I dają mu szanse, na pokazanie, na próbę przekonania ich, że jest tego wart. Ale on chyba tego nie chce, skoro każdą szansę zaprzepaszcza.
Ojciec House bił go, tak przynajmniej jest jego wersja. Czy znając ją można mu wybaczyć żarty z Tauba, wjechanie autem w garaż Cuddy? Czy można przekładać ból nogi na znęcanie się nad studentami, i używać jako niemego usprawiedliwienia... wszystkiego?
Czy zaaranżowanie własnej, pozornej śmierci jest tylko wynikiem egoizmu i dążenia do tego żeby było "ciekawie"?
Dr. House niby taki zabawny, sarkastyczny czasem wręcz okrutny. Jak widać dużo jest tu pytań, brak cudownych odpowiedzi. Ale przecież to House wydostał swoich lekarzy z aresztu.
Czy faktycznie "wszyscy kłamią" za każdym uśmiechem kryje się łza, a w "żartowałem" jest zawsze odrobina prawdy?
Ci którzy mnie znają uważają mnie za drania i dupka, ci którzy nie, widzą kalekę, i za takiego mnie uważają.
Dr House, faktycznie dla przypadkowych przechodniów, osób w autobusie jest po prostu facetem o lasce. No chyba, że w autobusie jedzie jego znajomy, Amber lub jakiś inny podległ mu lekarz.
Ci którzy mają to szczęście, albo i nie, że zostają pacjentami Gregorego z początku widzą (o ile w ogóle go zobaczą)... no znowu kalekę. Po jakimś czasie pod wpływem jego szalonych badań, i często absurdalnych diagnoz, zaczynają go uważać za nie- człowieka, szaleńca. No bo kto prosi pacjenta, żeby wstrzyknął sobie truciznę do żył? Albo łyka przy chorym już piątą tabletkę vicodinu? Niektórzy uważają go nawet za beznadziejnego lekarza. Nie współczuje chorym, uważa ich za obiekt badań. Śmieje się z nich, jest często okrutny nie tylko w słowach.
Są jednak osoby, które go znają, albo przynajmniej im się tak wydaje.Wciąż mają nadzieję, że "da się go naprawić", Sami nie potrafią się zdecydować, czy dr. House jest dobry, czy jest w nim coś z człowieka. I dają mu szanse, na pokazanie, na próbę przekonania ich, że jest tego wart. Ale on chyba tego nie chce, skoro każdą szansę zaprzepaszcza.
Ojciec House bił go, tak przynajmniej jest jego wersja. Czy znając ją można mu wybaczyć żarty z Tauba, wjechanie autem w garaż Cuddy? Czy można przekładać ból nogi na znęcanie się nad studentami, i używać jako niemego usprawiedliwienia... wszystkiego?
Czy zaaranżowanie własnej, pozornej śmierci jest tylko wynikiem egoizmu i dążenia do tego żeby było "ciekawie"?
Dr. House niby taki zabawny, sarkastyczny czasem wręcz okrutny. Jak widać dużo jest tu pytań, brak cudownych odpowiedzi. Ale przecież to House wydostał swoich lekarzy z aresztu.
Czy faktycznie "wszyscy kłamią" za każdym uśmiechem kryje się łza, a w "żartowałem" jest zawsze odrobina prawdy?
czwartek, 4 lutego 2016
Płytko
Czyj to kolorek?... Ostatnio pomyślałam "Boże, ale te moje teksty są strasznie płytkie". I nie wiem... czy to prawda, ale sądzę, że żaden tekst, wiersz, ani opowiadanie nie może być całkowitym dnem. No chyba, że pisze się coś na siłę... wtedy, być może. Ale w innych wypadkach, przecież te słowa wychodzą prosto z naszych głów. Są tym co myślimy, a żadne nasze osobiste myśli nie mogą być przecież płytkie.W ciągu ostatnich dwóch lat napisałam trzy opowiadanie po dwieście stron. Jedno ostatnio spaliłam, rozpaliłam ogień w kominku i wrzuciłam zeszyty. Po prostu czułam się jakbym wyrosła z tego co napisałam. Ostatnio jednak znalazłam jeszcze jedną część tego opowiadania, i pewnie skończyłaby tak samo, gdyby nie Burza, która stwierdziła, że jeśli mam to spalić,to ona powinna to zabrać. I chyba tak zrobiła, nwm bo nigdzie tego nie mam,
Czasami czytam książki i też o nich tak myślę: "Ale żenada, przecież te dialogi są tak naciągane...". Lecz czasami zdarza się tak, że autor pisze pod wpływem towarzyszących mu w tym momencie emocji. Nie trudno jest odkryć drugie dno, ale czasem trzeba się zastanowić, czy możliwe jest istnienie trzeciego dna.
Nie należy jednak o tym myśleć gdy się pisze, bo wtedy może i Płytko nie jest, ale na pewno może wyjść za sztucznie. A to jest jeszcze gorsze.
Czasami czytam książki i też o nich tak myślę: "Ale żenada, przecież te dialogi są tak naciągane...". Lecz czasami zdarza się tak, że autor pisze pod wpływem towarzyszących mu w tym momencie emocji. Nie trudno jest odkryć drugie dno, ale czasem trzeba się zastanowić, czy możliwe jest istnienie trzeciego dna.
Nie należy jednak o tym myśleć gdy się pisze, bo wtedy może i Płytko nie jest, ale na pewno może wyjść za sztucznie. A to jest jeszcze gorsze.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


