Czyj to kolorek?... Ostatnio pomyślałam "Boże, ale te moje teksty są strasznie płytkie". I nie wiem... czy to prawda, ale sądzę, że żaden tekst, wiersz, ani opowiadanie nie może być całkowitym dnem. No chyba, że pisze się coś na siłę... wtedy, być może. Ale w innych wypadkach, przecież te słowa wychodzą prosto z naszych głów. Są tym co myślimy, a żadne nasze osobiste myśli nie mogą być przecież płytkie.W ciągu ostatnich dwóch lat napisałam trzy opowiadanie po dwieście stron. Jedno ostatnio spaliłam, rozpaliłam ogień w kominku i wrzuciłam zeszyty. Po prostu czułam się jakbym wyrosła z tego co napisałam. Ostatnio jednak znalazłam jeszcze jedną część tego opowiadania, i pewnie skończyłaby tak samo, gdyby nie Burza, która stwierdziła, że jeśli mam to spalić,to ona powinna to zabrać. I chyba tak zrobiła, nwm bo nigdzie tego nie mam,
Czasami czytam książki i też o nich tak myślę: "Ale żenada, przecież te dialogi są tak naciągane...". Lecz czasami zdarza się tak, że autor pisze pod wpływem towarzyszących mu w tym momencie emocji. Nie trudno jest odkryć drugie dno, ale czasem trzeba się zastanowić, czy możliwe jest istnienie trzeciego dna.
Nie należy jednak o tym myśleć gdy się pisze, bo wtedy może i Płytko nie jest, ale na pewno może wyjść za sztucznie. A to jest jeszcze gorsze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz