Nie bądź lama!

Ty, tak ty, kimkolwiek jesteś i na ten blog zawitałeś!
Być może, coś źle kliknąłeś, być może Ci się nie chce...,
Ale zostaw komentarz, to uraduje me serce
Wasze komentarze motywują nas do działania i pomagają! Więc daj komka, nie bądź lama!

niedziela, 7 lutego 2016

"Wszyscy kłamią" Co się kryje za fiolką vicodinu? Czyli Doktor House.

Mój dzisiejszy post będzie dotyczyć mojego mistrza ciętej riposty, chyba najbardziej znanego diagnosty. Poznajmy doktora House'a.  Zakochałam się w postaci, jeszcze bardziej niż w serialu. Sądzę, że ten niezwykły, lubiany... powiedzmy to w prost... narkoman, zasługuje na jego umiłowaną analizę...

Ci którzy mnie znają uważają mnie za drania i dupka, ci którzy nie, widzą kalekę, i za takiego mnie uważają. 

Dr House, faktycznie dla przypadkowych przechodniów, osób w autobusie jest po prostu facetem o lasce. No chyba, że w autobusie jedzie jego znajomy, Amber lub jakiś inny podległ mu lekarz.

 Ci którzy mają to szczęście, albo i nie, że zostają pacjentami Gregorego z początku widzą (o ile w ogóle go zobaczą)... no znowu kalekę. Po jakimś czasie pod wpływem jego szalonych badań, i często absurdalnych diagnoz, zaczynają go uważać za nie- człowieka, szaleńca. No bo kto prosi pacjenta, żeby wstrzyknął sobie truciznę do żył? Albo łyka przy chorym już piątą tabletkę vicodinu? Niektórzy uważają go nawet za beznadziejnego lekarza. Nie współczuje chorym, uważa ich za obiekt badań. Śmieje się z nich, jest często okrutny nie tylko w słowach.

Są jednak osoby, które go znają, albo przynajmniej im się tak wydaje.Wciąż mają nadzieję, że "da się go naprawić", Sami nie potrafią się zdecydować, czy dr. House jest dobry, czy jest w nim coś z człowieka. I dają mu szanse, na pokazanie, na próbę przekonania ich, że jest tego wart. Ale on chyba tego nie chce, skoro każdą szansę zaprzepaszcza. 

Ojciec House bił go, tak przynajmniej jest jego wersja. Czy znając ją można mu wybaczyć żarty z Tauba, wjechanie autem w garaż Cuddy?  Czy można przekładać ból nogi na znęcanie się nad studentami, i używać jako niemego usprawiedliwienia... wszystkiego? 

Czy zaaranżowanie własnej, pozornej śmierci jest tylko wynikiem egoizmu i dążenia do tego żeby było "ciekawie"? 

Dr. House niby taki zabawny, sarkastyczny czasem wręcz okrutny. Jak widać dużo jest tu pytań, brak cudownych odpowiedzi. Ale przecież to House wydostał swoich lekarzy z aresztu.


Czy faktycznie "wszyscy kłamią" za każdym uśmiechem kryje się łza, a w "żartowałem" jest zawsze odrobina prawdy? 










1 komentarz:

  1. To mój ulubiony serial pierwszy zagraniczny który oglądam. Za każdym razem to jest coś takiego : ej,za chwilę dobry tekst
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń