Wygląda na to, że zostałam sama na polu boju. No cóż, raz się przegrywa, raz się przegrywa.
Tu jest chyba ten moment, w którym ogłaszam wszem i wobec, że przegrałam, kończę pisać. Tak, wiem, jeszcze kilka miesięcy temu pisałam, że jest to dla mnie wszystkim.
...Ale teraz już bardziej niczym, bo nic nie piszę już od dość długiego czasu. Moja druga część książki leży nie dokończona, ba powiedzieć, że jest rozwinięta to byłoby kłamstwem, więc hmm... na pewno jest zaczęta. I na tym etapie już chyba pozostanie.
Od początku pierwszej gimnazjum napisałam ponad sto fraszek, tej klasie też pisałam na nie legalu moje pierwsze duże opowiadanie, jeszcze fantasy, o aniołach. Nie skończyłam go, pogubiłam zeszyty. część spaliłam a napisałam w sumie dwieście- ileś tam storn.
No i w końcu zaczęłam pisać "dzieło moich lekcji chemii" czyli tak bardzo ambitną, oryginalną, opowieść o szkole i zbuntowanych nastolatkach. Było to dla mnie całym życiem, pisałam pierwszą część pod koniec pierwszej g, a na wakacjach skończyłam i nawet przepisałam na komputer, też dwieście- ileś tam stron.
Skończyłam, wydrukowałam na domowej drukarce, zaprojektowałam nawet okładkę, bo lubię rysować i zaczęłam pisać drugą cześć. Sto stron. Zaczęłam też przepisywać na kompa, ale nie skończę. Coraz częściej siadałam przed tym durnym zeszytem i tylko gapiłam się na kartki w kratki. Byłam taka zafascynowana, miałam tyle pomysłów, ale potem szlak trafił dalszą część, coraz rzadziej pisałam więc straciło to siłą rzeczy jakąś ciągłość. No i na tym stanęło, na niedokończonym zdaniu, nie dokończonej opowieści o czwórce nastolatków.
Potem jeszcze próbowałam, sklecić jakąś dalszą część dr. Housa na papiersze, skończyło się na nie całych dwóch stronach. Potem na chemii powstał jaki- taki prolog do książki typu "Czerwona królowa" czy "Rywalki". Ale na tej samej lekcji trafił podarty do kosza.
Tak więc, kończę.
Może na blogu od czasu do czasu się pojawię, z jakąś recenzją, albo przemyśleniem. Ale żadnych opowiadań nie będzie, w sumie... nigdy ich nie było. Papatki.
Hope.
"Kończyć coś to równocześnie coś rozpocząć"
"Teoretycznie to już koniec, ale praktycznie w środku coś jednak nie pozwala zapomnieć."
"I'm sorry I pushed you away. It;s what I do when I'm afraid."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz