Cześć, z tej strony znów Burza. Możliwe, że większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, jednak wielu z nas codziennie coś inspiruje. Każdego dnia przynajmniej raz udaje nam się uchwycić jakiś maleńki szczegół, coś zachwycająco drobnego, kolorowego, kropczastego czy pasiastego.
Te wszystkie rzeczy nas Inspirują.
W końcu, pomysły przecież nie biorą się znikąd. Tak naprawdę, dobra książka, jest zbiorem ciekawych i odkrywczych inspiracji, jakie autor odnalazł w świecie. A, mimo że wszyscy się czymś inspirujemy, to nie potrafimy tych inspiracji dojrzeć lub chociaż zapamiętać. A
wszystko inspirować może. Naprawdę, a często można je zobaczyć w najmniej spodziewanych momentach.
Zastanówmy się przez chwilę i rozejrzyjmy. Gdy idziemy ulicą cały czas mijamy ludzi, nie widząc ich. Czasami zahaczymy jednak o kogoś wartego uwagi. Wyróżniającego się z tłumu ubraniem, kolorem włosów, czy po prostu jest coś w nim takiego... innego. Inspiracją może być jedno słowo lub zdanie, które w sekundę uruchomi w nas lawinę dobrych pomysłów. Piękny widok za oknem, ciche kawałki ulubionego zespołu, albo niecodziennie ubrany nieznajomy. Nie wyśmiewajmy się z inności, tylko zobaczmy w niej coś dla niech coś wartościowego. Trudno czasem znaleźć jakiś ciekawy pomysł, coś co odblokuje naszą twórczość, taki przebłysk, takie "coś".

Ostatnio miałam mały kryzys twórczy i gdy pytałam się pewnej znajomej humanistki, otrzymałam pewną, cenną radę. Po pierwsze z kryzysem trzeba radzić sobie tak, że się nim nie przejmować. Sam minie, a ty zawracając sobie nim głowę, tylko go pogłębisz. Po drugie, że ludzie na ulicy mogą dać Ci więcej pomysłów niż całodzienne sterczenie nad kartką papieru. Tak, więc powodzenia w pisaniu. Pozdro z podłogi.
PS.
Jest nowa strona, pt.: "Inspirację". Jak wyszukam coś wartego uwagi w czeluściach internetu to wam pokażę ;).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz