Nie bądź lama!

Ty, tak ty, kimkolwiek jesteś i na ten blog zawitałeś!
Być może, coś źle kliknąłeś, być może Ci się nie chce...,
Ale zostaw komentarz, to uraduje me serce
Wasze komentarze motywują nas do działania i pomagają! Więc daj komka, nie bądź lama!

czwartek, 29 października 2015

Tak piękne, że aż chce się napisać to samo, czyli inspiracje Hope

Hejka, dzisiaj popiszę trochę o moich inspiracjach. 
      Z którymi zawsze, ale to zawsze miałam ogromny problem. Aż do teraz. Pierwszą książką, a raczej serią, w której się totalnie zakochałam były "Dary Anioła" i "Diabelskie Maszyny" Cassandry Clare. Zakochałam się w postaciach, w historii, a całość przykryła jeszcze wspaniała wyobraźnia autorki. 
        Najbardziej oszalałam, bo tego nie można inaczej nazwać, na punkcie James'a Carstairs'a, delikatnego skrzypka, Nocnego Łowcę z serii "Diabelskie Maszyny". Motyw umierającego muzyka o czarnych włosach, zielonych oczach i spokojnym, pogodnym temperamencie. Nie potrafiłam napisać o jakiejkolwiek postaci, która nie miałaby na imię Jem. 
          Moje pierwsze opowiadanie było historią upadłego anioła-wojowniczki, która zakochuje się w tajemniczym skrzypku, którego widzi pewnego dnia w muzycznej uczelni. Oczywiście musi się okazać, że James Kenderick jest ciężko chory, wręcz umierający, po tym jak w dzieciństwie wpił krew demona. Akcja toczy się w naprawdę nudnym romansie, z tragicznym finałem. 
              Teraz jednak tworzę samodzielnie i jestem milion razy bardziej zadowolona z efektów. Tak wiem, ta skromność :). Ale oczywiście też się inspiruję, chyba nie da się pisać i czytać, a jednocześnie nie inspirować. Smutne. Jednak zamiast fantasy, piszę teraz o ludzkich problemach, coś w rodzaju "Wybranych"- Nocnej Szkoły C.J. Daugherty oraz "Hopeless" Collen Hoover.
               Jeśli chodzi o "Wybranych" całkowicie pochłonęła mnie myśl o napisaniu książki o szkole dla młodzieży z trudnościami, ale oczywiście tylko to jest podobne, no i może trochę charakter głównej bohaterki. Ale spokojnie nie zerżnęłam całej fabuły. 
              Jest jeszcze cudowne "Hopeless" gdzie też zakochałam się się w akcji i wciągnęłam w sytuację bohaterów. Ale o tym i o tym napiszę następnym razem...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz