Raj na ziemi?
Tak! To możliwe... Choćby z tego powodu, że przecież istnieje Empik... Też się tak czujecie gdy otacza Was niezliczona ilość książek? Już niedługo razem z Burzą i Eoną wyskakujemy na Targi Książek. Kocham to miejsce i od kilku lat chodzę co rok. Tym razem jeszcze bardziej nie mogę się doczekać. Nie wiem czy kojarzycie moje zdjęcie z założenia bloga? Miałam na twarzy... "Wybranych" czyli pierwszą część cyklu C.J. Daugherty. Moją ukochaną książka... aż chyba napisze o niej coś więcej następnym razem.
Jak dla mnie, Targi są magicznym miejscem. Gdzie mogę spełniać moje małe drobne marzenia, małe kroczki ku szczęściu. Tyle ludzi, książek, pisarzy, czytelników w okół mnie, coś cudownego. Słysze wiele rozmów, wiele krzyków i zapowiadań, informacji o stanowiskach; B7, C14... Sprawiają, że czuję, że naprawdę żyję.
Czekanie, dłuugie czekanie na wejście; punkt, w którym, można oddać stare książki, na rabaty na nowe. Kawiarnie, stoiska z grami, czasem z muzyką... i z książkami. Spotkania z pisarzami, czasem muzyką na żywo.
Stanowisk jest tak wiele, że nie wiadomo gdzie iść, ta obawa, że nie zdąży się wszędzie pójść, wszystkiego zobaczyć. Albo, że kolejka po autograf naszego ukochanego pisarza będzie ciągnąć się w nieskończoność...
Mieszają się uczucia: zachwyt, zdenerwowanie, rozkojarzenie, determinacja, obawa. Ten pęd, że chce się biec dalej, iść dalej. To szczęście, aż strach, że jeśli jest nam tak dobrze, to oznacza, że to się szybko skończy, ucieknie.
Albo, tak jak w moim kochanym Empiku. Wchodzę, już na samą myśl się uśmiecham. to miejsce gdzie mogę być sobą. Zaszywam się gdzieś wśród książek, między regałami. Siadam na podłodze, wybieram najczęściej kilka książek, stwierdzam w myślach, że "jest tu za dużo dobra" i zaczynam czytać. Nie obchodzi mnie wtedy kompletnie nic. Ani to, że siedzę w poprzek alejki i ją zagradzam, ani to, że teorytycznie powinnam już zejść na ziemię...
Książki to my, my to ludzie którzy nas otaczają. A oni to, przyjaciele. I świat wczale nie jest już taki zły...
Jak dla mnie, Targi są magicznym miejscem. Gdzie mogę spełniać moje małe drobne marzenia, małe kroczki ku szczęściu. Tyle ludzi, książek, pisarzy, czytelników w okół mnie, coś cudownego. Słysze wiele rozmów, wiele krzyków i zapowiadań, informacji o stanowiskach; B7, C14... Sprawiają, że czuję, że naprawdę żyję.
Czekanie, dłuugie czekanie na wejście; punkt, w którym, można oddać stare książki, na rabaty na nowe. Kawiarnie, stoiska z grami, czasem z muzyką... i z książkami. Spotkania z pisarzami, czasem muzyką na żywo.
Stanowisk jest tak wiele, że nie wiadomo gdzie iść, ta obawa, że nie zdąży się wszędzie pójść, wszystkiego zobaczyć. Albo, że kolejka po autograf naszego ukochanego pisarza będzie ciągnąć się w nieskończoność...
Mieszają się uczucia: zachwyt, zdenerwowanie, rozkojarzenie, determinacja, obawa. Ten pęd, że chce się biec dalej, iść dalej. To szczęście, aż strach, że jeśli jest nam tak dobrze, to oznacza, że to się szybko skończy, ucieknie.
Albo, tak jak w moim kochanym Empiku. Wchodzę, już na samą myśl się uśmiecham. to miejsce gdzie mogę być sobą. Zaszywam się gdzieś wśród książek, między regałami. Siadam na podłodze, wybieram najczęściej kilka książek, stwierdzam w myślach, że "jest tu za dużo dobra" i zaczynam czytać. Nie obchodzi mnie wtedy kompletnie nic. Ani to, że siedzę w poprzek alejki i ją zagradzam, ani to, że teorytycznie powinnam już zejść na ziemię...
Książki to my, my to ludzie którzy nas otaczają. A oni to, przyjaciele. I świat wczale nie jest już taki zły...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz