Właśnie ze mną zerwał... ja nie płaczę, choć mi zależy, nie, wręcz przeciwnie ja się śmieję. Chodziliśmy ze sobą niedługo, kilka miesięcy. Ale mi to wystarczyło, naprawdę, był inny niż większość chłopaków, których znałam. I może brzmi to jak jakaś książka o miłości, ale tak nie będzie. Zależało mi, dalej zależy i albo jestem naiwna, albo mam racje. Nie płaczę, nie tnę się jak zrobiła by to jakaś grupa dziewczyn. Uśmiecham się, ale nie jednym z tych uśmieszków, które udają, "wszystko w porządku", a tak naprawdę jest, " życie straciło sens, jest mi obojętne, mogę umrzeć".
Idę do kuchni, po czekoladę, piszę do przyjaciółki, a później wracam do naszych wiadomości. I po raz pierwszy nie zastanawiam się, żeby dalej do niego napisać, tak jakby nic się nie wydarzyło. I tak robię. Nie chcę chłopaka, to znaczy chcę, ale wolę przyjaciela. Zawsze wolałam, wystarczała mi przyjaźń i nawet żałowałam, że zamieniła się w miłość. Niektórzy uważają, że przyjaźń z chłopakiem jest nie możliwa, ale to jedno wielkie kłamstwo.
Lubię go i wiem, że bez względu, czy jesteśmy teraz przyjaciółmi, dalej będziemy się spotykać.
Zawsze wolałam przyjaźń od miłości, mniej skomplikowana, bardziej życiowa, na luzie, ale prawdziwa i szczera. Ale gdy byłam młodsza sądziłam, że powinno się mieć jedną przyjaciółkę i nie gadać z nikim innym. Ludzie się zmieniają, a wraz z nimi czasami nasze relacje.
Tylko z przyjaciółmi, których teraz mam nie za dużo, nie za mało i są kompletnie inni (co jest przepiękne), jestem sobą. Prawdziwą sobą, zwariowaną, zbuntowaną, z szalonymi pomysłami nastolatką. Pewnie dlatego, że oni są tak samo zwariowani jak ja. Nie muszę być kochana, nie muszę być kochana w ten sposób. Wystarczą mi przyjaciele. I ich miłość najpiękniejsza na całym świecie.
Kłótnia, kolejna przepiękna rzecz, z moją przyjaciółką potrafiłam kłócić się i godzić co godzinę. Psycholog, rodzice, nawet dalsza rodzina byli wtedy zaangażowani i choć mogłoby się wtedy wydawać, że już się do siebie nie odezwiemy, my z czasem się godziłyśmy i teraz dalej jesteśmy przyjaciółkami. A oprócz niej pojawiły się oczywiście Eona i Burza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz