Nie bądź lama!

Ty, tak ty, kimkolwiek jesteś i na ten blog zawitałeś!
Być może, coś źle kliknąłeś, być może Ci się nie chce...,
Ale zostaw komentarz, to uraduje me serce
Wasze komentarze motywują nas do działania i pomagają! Więc daj komka, nie bądź lama!

poniedziałek, 16 listopada 2015

UWAGA SPOILER!!! - Opowiadanie inspirowane Niezgodną

Napisane dzięki mojej koleżance, która jest z resztą wielką fanką tej serii. I jej to dedykuje.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tris otworzyła oczy. Wzięła głęboki wdech. Gdzie ja jestem?, to pytanie dźwięczało w jej głowie. Kim jestem? Powoli uniosła się na łokciach, omiatając wzrokiem okolice. Spróbowała wstać, czekając na ból,  który przeszyje jej czaszkę na wskroś. Ale nic nie poczuła. Dlaczego w ogóle czekała na ból? Nie wiedziała. Stała na łące, której trawa była koloru złota. Przykucnęła, głaszcząc lśniące źdźbła. Były przyjemne w dotyku. Nagle jej dłoń natrafiła na coś wilgotnego. Momentalnie wyprostowała się i odskoczyła. Woda. Rozluźniła się i stanęła nad brzegiem niewielkiego oczka wodnego. Pochyliła się nad nieruchomą taflą, której nieskazitelność zakłócało jedynie odbicie białego obłoczka, sunącego leniwie po niebie. Spojrzała na siebie z góry. Ze stawu zerkała na nią para brązowych oczu. To byłam ja? Ta dziewczyna w stawie była tym kim ja jestem? To ja? Pytania pozostały bez odpowiedzi. Poprawiła czarną kurtkę, zsuwającą się z jednej strony. Koszulka obsunęła się, odsłaniając czarne ślady na jej obojczyku. Zastygła w miejscu, wpatrując się we wzór. Z przyspieszonym oddechem, wyciągnęła dłoń i delikatnie przesunęła palcami po tatuażu. Te ptaki. 
Tris. Kolana się pod nią ugięły, gdy zalała ją fala wspomnień. Patrzyła na to wszystko jak film, jak na historię w której nie uczestniczyła.
-Ja..... nie żyje?
Podniosła dłoń do twarzy, jakby chciała sprawdzić czy nadal jest materialna. Była. Szloch wstrząsną całym jej ciałem, choć nawet nie zauważyła, że płacze. Wyciągnęła rękę w kierunku sadzawki. Przechyliła się, chcąc wniknąć w błękitną taflę, zapaść się i powrócić tam skąd odeszła. Jednak gdy tylko opuszki jej palców zetknęły się z gładką powierzchnią, wiatr dmuchną i Tris upadła na złotą trawę.
-Nie, nie, nie! - krzyczała przez łzy. Oczko wodne zniknęło. Złote źdźbła delikatnie, pod wpływem wiatru, muskały jej skórę jak kiedyś On.
- Tris - cichy głos przebił się przez smutek i żal jakimi ogarnięty był jej umysł. Znała ten głos.
-Mama? - uniosła się na łokciach, rozpaczliwie rozglądając na boki.
- Tris - na wzgórzu stała postać, jednak słońce lśniące plecami postaci nie pozwalało dojrzeć twarzy. Jednak po chwili rozpoznała znajomą sylwetkę. Wstała i, ślizgając się na trawie, podbiegłą do kobiety.
-Beatris - to imię zostało wypowiedziane z taką miłością. Wtuliła się w kobietę, czując się ponownie jak mała dziewczynka, której ciepły uścisk mamy odganiały nocne koszmary.
-Mamo, ja...
-Ciii kochanie, wiem. Ale już wszystko będzie dobrze. Obiecuję - szeptała jej do ucha. Ponad ramieniem mamy, Tris dojrzała kolejne znajome twarze. Poczuła jak po policzkach spływają jej łzy. Łzy ulgi i radości. Oni wszyscy, Ci o których myślała, że ich straciła, Ci których kochała, byli tu. Odwróciła swój wzrok, na miejsce gdzie wcześniej spoczywała sadzawka.

-Czekam na Ciebie, Cztery.


Mam nadzieję, że wam się spodobało, jednak nie mam za bardzo pomysłu na tytuł. Jakieś propozycje? Czekam. Burza.


3 komentarze:

  1. Rozłakałam się, masz wielki talent, polecę cię mojej babci i wnuczce, a nawet mojemu psu !!!! Polecam z mojej rudery w nowej hucie

    OdpowiedzUsuń
  2. tu jest błąd, nie napisałam/em tego o 11!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. oszukały mnie cygany!!!!!

    OdpowiedzUsuń